Większość czytelników spotyka książkę dopiero wtedy, gdy wszystko zostało już zakończone. W dłoni trzyma gotowy wolumin: oprawiony, przycięty, ozdobiony wyklejkami i zamknięty w skórze lub marmurkowanym papierze. Widzimy rezultat. Znacznie rzadziej mamy okazję zobaczyć drogę prowadzącą do jego powstania.
Fotografie zamieszczone poniżej przedstawiają właśnie jeden z tych momentów, które zwykle pozostają ukryte przed wzrokiem przyszłego właściciela książki. Tekst został już wydrukowany, arkusze sfalcowane, składki zszyte. Książka nie jest jednak jeszcze książką w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie posiada oprawy, nie ma wyklejek, kapitałek ani skórzanego grzbietu. Jest konstrukcją oczekującą na dalsze prace, a zarazem chwilą, w której najlepiej można dostrzec rzemiosło stojące za gotowym woluminem.
W pracowni Rambler Press trwają obecnie prace nad trzema nowymi tytułami. Pierwszym z nich są Parady Jana Potockiego, jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy polskiego oświecenia. Drugim anglojęzyczny wybór poezji Johna Keatsa, należącego do najwybitniejszych poetów angielskiego romantyzmu. Trzecim zaś Modern Costumes Henry'ego Mosesa — książka wydana po raz pierwszy w Londynie na początku XIX wieku, zaliczana dziś do najwcześniejszych publikacji poświęconych modzie, historii stroju i kulturze materialnej epoki regencji.
Choć każda z tych książek opowiada o innym świecie, wszystkie spotkały się na pewien czas w tym samym miejscu — na stole introligatorskim.
Książka przed książką
Współczesny czytelnik przywykł do myślenia o książce przede wszystkim jako o nośniku tekstu. W tradycji europejskiego drukarstwa i introligatorstwa patrzono na nią jednak nieco inaczej. Książka była nie tylko dziełem literackim, ale również przedmiotem. Oceniano ją przez pryzmat jakości papieru, staranności druku, trwałości szycia i umiejętności introligatora.
Przez stulecia właśnie te cechy decydowały o tym, czy książka przetrwa próbę czasu. Dobrze wykonany wolumin miał służyć nie jednemu czytelnikowi, lecz wielu pokoleniom. Miał zachować swój kształt mimo setek lektur, zmian temperatury i wilgotności, a czasem również licznych podróży pomiędzy kolejnymi właścicielami.
Dlatego proces powstawania książki nie kończył się wraz z opuszczeniem drukarni.
Po wydrukowaniu arkuszy następuje ich falcowanie, a następnie szycie składek. To właśnie szycie stanowi fundament tradycyjnej konstrukcji książki. W przeciwieństwie do wielu współczesnych publikacji opartych głównie na klejeniu, książka szyta zachowuje większą trwałość, lepiej znosi intensywne użytkowanie i pozwala na wygodniejsze otwieranie woluminu nawet po wielu latach.

Książka przed oprawą. Zszyty blok wydrukowany na papierze welinowym oczekuje na kolejne prace introligatorskie. Choć większość tych elementów pozostanie później niewidoczna, to właśnie one decydują o trwałości i charakterze gotowego woluminu.
Na zdjęciach widoczne są już zszyte bloki książek. Nie mają jeszcze opraw, wyklejek ani dekoracji. Widać natomiast elementy, które po ukończeniu pracy pozostaną niemal całkowicie ukryte przed wzrokiem przyszłego właściciela.
Paradoksalnie to właśnie one mają największe znaczenie.
Papier welinowy i narodziny nowoczesnej książki
Wszystkie przygotowywane obecnie tytuły zostały wydrukowane na papierze welinowym. Nie jest to wybór przypadkowy.
Papier należy do tych elementów książki, które pozostają niemal niezauważalne do chwili, gdy ich zabraknie. Czytelnik zwykle pamięta autora, ilustracje albo oprawę. Znacznie rzadziej zastanawia się nad arkuszem papieru, na którym wydrukowano tekst. Tymczasem to właśnie papier w ogromnym stopniu decyduje o charakterze książki — o sposobie, w jaki odbieramy druk, o świetle odbijającym się od powierzchni strony, a nawet o przyjemności przewracania kolejnych kart.
Pojawienie się papieru welinowego pod koniec XVIII wieku było jednym z najważniejszych wydarzeń w historii europejskiego drukarstwa. W przeciwieństwie do tradycyjnego papieru czerpanego nie posiadał on widocznego śladu żeber sita, dzięki czemu jego powierzchnia była jednolita i gładka. Pozwalało to lepiej eksponować zarówno typografię, jak i ilustracje.

Trzy książki, trzy światy i ten sam warsztat. Widoczne na fotografii elementy opraw przeznaczone są dla Parad Jana Potockiego, poezji Johna Keatsa oraz Modern Costumes Henry'ego Mosesa. Zanim pojawi się skóra, marmurkowany papier i złocenia, każda książka musi otrzymać solidną konstrukcję, od której zależy jej trwałość.
Nowy materiał szybko zdobył uznanie najlepszych drukarzy Europy. Korzystali z niego Pierre Didot, Giambattista Bodoni i wielu innych twórców, którzy ukształtowali klasyczny wygląd książki przełomu XVIII i XIX wieku. Nieprzypadkowo jest to również epoka, z której pochodzą autorzy obecni w przygotowywanych obecnie wydaniach Rambler Press. Jan Potocki, John Keats i Henry Moses należą do świata, w którym papier welinowy był symbolem nowoczesności i elegancji.
Grzbiet, którego później nie widać
Patrząc na fotografie, łatwo zauważyć, że nie ma na nich nic szczególnie widowiskowego. Nie widać złoconych grzbietów, dekoracyjnych tłoczeń ani marmurkowanych wyklejek. Dla osoby niezwiązanej z introligatorstwem są to jedynie zszyte bloki papieru umieszczone w prostych urządzeniach warsztatowych.
Paradoksalnie jednak właśnie tutaj rozstrzygają się kwestie najważniejsze.
Jednym z kluczowych etapów pracy jest opracowanie grzbietu książki. To czynność pozbawiona efektowności. Nie pojawiają się jeszcze elementy dekoracyjne, które łatwo pokazać na fotografii gotowego woluminu. A jednak od jakości wykonania tego etapu zależy bardzo wiele.
Dawni introligatorzy wiedzieli, że książka powinna nie tylko dobrze wyglądać, ale również dobrze się starzeć. Musiała zachować swój kształt mimo upływu czasu, otwierać się swobodnie po setkach lektur i nie poddawać się zmianom temperatury czy wilgotności. Osiągnięcie tego celu wymagało doświadczenia, cierpliwości i zrozumienia materiałów, z których wykonywano książkę.
W wielu dawnych warsztatach więcej uwagi poświęcano konstrukcji woluminu niż jego dekoracji. Uważano bowiem, że piękno oprawy ma sens jedynie wtedy, gdy opiera się na solidnym fundamencie.
W gotowym egzemplarzu wszystkie te elementy zostaną ukryte pod warstwą skóry, płótna lub papieru. Czytelnik nie będzie ich widział. Będzie jednak odczuwał ich obecność przy każdym otwarciu książki.
Trzy książki, trzy światy
Przygotowywane obecnie tytuły różnią się tematyką, lecz każdy z nich ukazuje inny aspekt kultury przełomu XVIII i XIX wieku.
Parady Jana Potockiego należą do najbardziej charakterystycznych utworów polskiego oświecenia. Ich lekkość, humor i literacka finezja przypominają świat europejskich salonów końca XVIII stulecia — epoki, która wierzyła w rozum, elegancję i siłę dobrze prowadzonej rozmowy.
Poezje Johna Keatsa reprezentują już kolejne pokolenie. W jego twórczości klasyczna harmonia ustępuje miejsca romantycznej wyobraźni, a refleksja nad pięknem staje się jednym z najważniejszych tematów literatury. Trudno znaleźć poetę, który lepiej oddawałby ducha angielskiego romantyzmu.

Na tym etapie książka nie ma jeszcze skóry, wyklejek ani zdobień. Widać jedynie papier, nić i konstrukcję grzbietu — elementy, które po ukończeniu prac pozostaną niemal niewidoczne, choć właśnie od nich zależy trwałość całego woluminu.
Z kolei Modern Costumes Henry'ego Mosesa prowadzi czytelnika w stronę historii stroju i kultury materialnej. Bogato ilustrowana publikacja dokumentuje modę epoki regencji, pokazując ubiory noszone w pierwszych dekadach XIX wieku. Dziś stanowi nie tylko interesującą książkę, ale również cenne źródło dla historyków, kostiumologów i miłośników dawnej elegancji.
Wszystkie trzy publikacje powstają jako limitowane wydania kolekcjonerskie drukowane na papierze welinowym i oprawiane ręcznie. Każda z nich przygotowywana jest z myślą o czytelnikach poszukujących nie tylko interesującej lektury, ale również pięknie wydanej książki, która z czasem może stać się ozdobą biblioteki.
Książka kolekcjonerska jako przedmiot
Dobrze wykonana książka kolekcjonerska pozostaje czymś więcej niż tylko nośnikiem tekstu. Papier, typografia, ilustracje, szycie składek i ręczna oprawa książki tworzą całość, której zadaniem jest nie tylko przekazanie treści, ale również zapewnienie jej odpowiedniej formy.
Przez stulecia książka należała do najcenniejszych przedmiotów znajdujących się w domu. Była przechowywana, oprawiana, przekazywana kolejnym pokoleniom i często zajmowała szczególne miejsce w rodzinnej bibliotece. Wiele dawnych woluminów przetrwało do naszych czasów właśnie dlatego, że ich twórcy myśleli nie o kilku latach użytkowania, lecz o dziesięcioleciach.
Takie podejście pozostaje bliskie również współczesnym wydaniom bibliofilskim. Książka drukowana na papierze welinowym, oprawiana ręcznie i przygotowywana w niewielkim nakładzie ma oferować coś więcej niż zwykłe wydanie księgarskie. Ma zachęcać do wielokrotnej lektury, do kolekcjonowania oraz do obcowania z książką jako przedmiotem.
Prace nad Paradami Jana Potockiego, poezjami Johna Keatsa i Modern Costumes Henry'ego Mosesa są jeszcze dalekie od zakończenia. Przed książkami znajdującymi się na fotografiach pozostają kolejne etapy: oprawa, wyklejki, kapitałki, marmurkowane papiery oraz wszystkie te szczegóły, które ostatecznie nadają każdemu egzemplarzowi jego indywidualny charakter.
Dziś chcieliśmy jednak zatrzymać się chwilę wcześniej. W miejscu, gdzie książka nie jest już luźnym zbiorem arkuszy, ale nie stała się jeszcze gotowym woluminem. To etap rzadko pokazywany, choć właśnie tutaj najlepiej widać, że książka pozostaje czymś więcej niż tylko nośnikiem tekstu.
Jest również przedmiotem wykonanym rękami konkretnych ludzi, z papieru, nici, tektury i skóry. A każda dobrze wykonana książka kolekcjonerska zaczyna swoją historię właśnie w takich chwilach jak te utrwalone na fotografiach.
Komentarze: 0