Prillwitz i warszawski klasycyzm typograficzny

Fragment XVIII-wiecznego druku z „Historyi narodu polskiego” Adama Naruszewicza. Widoczny klasycystyczny skład typograficzny i dawna ortografia charakterystyczna dla polskich oficyn epoki oświecenia. Inspiracja dla bibliofilskich wydań Rambler Press.

O czcionkach, które mogły drukować książki Tadeusza Mostowskiego

W historii europejskiej typografii istnieją kroje pisma, które nigdy nie osiągnęły sławy Bodoniego czy Didota, a mimo to doskonale oddają ducha swojej epoki. Do takich właśnie krojów należą czcionki Johanna Carla Ludwiga Prillwitza — niemieckiego rytownika i odlewnika czcionek działającego pod koniec XVIII wieku. Dziś nazwisko Prillwitza pozostaje znane głównie historykom drukarstwa i miłośnikom klasycznej typografii. Warto jednak pamiętać, że jego litery mogły odegrać istotną rolę również w historii polskiego drukarstwa, zwłaszcza w Warszawie początku XIX wieku.

Dla współczesnego czytelnika krój Prillwitz jest czymś więcej niż tylko rekonstrukcją dawnych liter. To świadectwo momentu przejściowego pomiędzy późnym barokiem a klasycyzmem. Pomiędzy cięższą, bardziej organiczną antykwą XVIII wieku a chłodnym racjonalizmem Didotów i Bodoniego. Właśnie dlatego tak dobrze wpisuje się w estetykę dawnych polskich oficyn, zwłaszcza warszawskiej drukarni Tadeusza Mostowskiego.

Pierwsze wzory czcionek Johanna Carla Ludwiga Prillwitza opublikowano 12 kwietnia 1790 roku. Prowadzący odlewnię czcionek w Jenie rytownik i typograf przedstawił wówczas swoje „Didotsche Lettern” — kroje wyraźnie inspirowane nowoczesną typografią François-Ambroise’a Didota. Był to jeden z najwcześniejszych przykładów klasycystycznej antykwy na obszarze krajów niemieckich, poprzedzający nawet późniejsze realizacje Justusa Ericha Walbauma. Litery Prillwitza zachowywały jeszcze pewną miękkość osiemnastowiecznej antykwy, ale równocześnie zdradzały fascynację nowym, klasycystycznym porządkiem typograficznym: silnym kontrastem, pionowym rytmem i wyraźnym uproszczeniem form.

Czcionki Prillwitza wykorzystywano przede wszystkim w Jenie i Weimarze, zwłaszcza w środowisku związanym z wydawcą Friedrichem Justinem Bertuchem — jedną z najważniejszych postaci niemieckiego życia intelektualnego końca XVIII wieku. Drukowano nimi między innymi wydania dzieł Christopha Martina Wielanda i Friedricha Gottlieba Klopstocka, a także publikacje związane z kręgiem klasycyzmu weimarskiego. Prillwitz dostarczał również antykwę dla „Jenaische Allgemeine Literaturzeitung”, jednego z najważniejszych czasopism intelektualnych epoki.

Dla współczesnych kroje Prillwitza uchodziły za niezwykle nowoczesne. Część odbiorców uważała je wręcz za zbyt „francuskie” — zbyt wyraźnie inspirowane typografią Didotów i zbyt daleko odchodzące od tradycyjnej niemieckiej estetyki drukarskiej, opartej jeszcze w dużej mierze na frakturze. Dziś właśnie ta klasycystyczna elegancja sprawia jednak, że czcionki Prillwitza należą do najciekawszych krojów przełomu XVIII i XIX wieku.

„Żurawie Ibikusa” to ballada Friedricha Schillera z 1797 roku, po raz pierwszy opublikowana w „Musen-Almanach” na rok 1798 — jednym z popularnych literackich almanachów epoki, wzorowanych na paryskim „Almanach des Muses” wydawanym od 1765 roku.

Czy Prillwitz drukował Mostowskiego?

W historii polskiego drukarstwa istnieje kilka zagadek typograficznych, które do dziś nie zostały ostatecznie rozwiązane. Jedna z nich dotyczy oficyny Tadeusza Mostowskiego.

Warszawskie wydania publikowane przez Mostowskiego na początku XIX wieku należą do najpiękniejszych książek wydrukowanych w Polsce w epoce klasycyzmu. Charakteryzują się wyjątkową elegancją składu, dużą dyscypliną typograficzną oraz wyraźnym wpływem estetyki francuskiej i niemieckiej. Badacze od dawna zwracają uwagę, że używane tam kroje pisma różniły się od wcześniejszej polskiej typografii.

Nie istnieją dziś całkowicie jednoznaczne dowody potwierdzające wykorzystanie czcionek Prillwitza w oficynie Mostowskiego. Jednak wiele wskazuje na to, że właśnie tego rodzaju kroje mogły być w Warszawie używane. Podobieństwa są uderzające: charakterystyczny kontrast, proporcje liter, oszczędność ornamentu i klasycystyczna elegancja.

Nie byłoby to zresztą niczym niezwykłym. Warszawa początku XIX wieku pozostawała silnie związana z europejskim rynkiem typograficznym. Matryce, stemple i czcionki sprowadzano z Niemiec oraz Francji, a drukarze i wydawcy bardzo uważnie śledzili nowe tendencje estetyczne. Oficyna Mostowskiego należała zaś do najbardziej ambitnych przedsięwzięć wydawniczych swojej epoki.

Dziś właśnie w tych książkach można odnaleźć pewien szczególny rodzaj klasycyzmu typograficznego — bardziej subtelny niż monumentalny styl Bodoniego, ale jednocześnie znacznie nowocześniejszy od wcześniejszej antykwy XVIII wieku.

Rekonstrukcja kroju Prillwitz

Przez wiele lat czcionki Prillwitza pozostawały praktycznie niedostępne dla współczesnych projektantów i wydawców. Sytuacja zmieniła się dzięki pracy Ingo Preussa, który przygotował cyfrową rekonstrukcję historycznego kroju.

Takie rekonstrukcje nie są prostym kopiowaniem dawnych liter. To raczej próba odtworzenia sposobu myślenia dawnych rytowników. Projektant musi uwzględnić nierówności dawnego druku, deformacje papieru, charakter farby drukarskiej oraz specyfikę ręcznie rytowanych stempli.

W przypadku Prillwitza udało się zachować to, co najważniejsze: lekkość klasycystycznej formy i specyficzny rytm tekstu. Krój pozostaje elegancki, ale nie zimny. Dekoracyjny, ale nie przesadny. Dzięki temu świetnie nadaje się do druku klasycznej literatury oraz współczesnych wydań kolekcjonerskich książek.

W epoce dominacji neutralnych krojów cyfrowych takie litery przypominają, że typografia może mieć własną atmosferę. Że książka nie musi być wyłącznie nośnikiem tekstu, lecz także przedmiotem estetycznym.

Fine press i powrót dawnych krojów

W ostatnich dekadach można obserwować wyraźny powrót zainteresowania historyczną typografią. Dotyczy to zwłaszcza środowiska fine press i private press — oficyn specjalizujących się w limitowanych wydaniach książek, drukowanych z dużą dbałością o papier, skład i oprawę.

Nie jest przypadkiem, że współczesne wydania kolekcjonerskie książek coraz częściej wykorzystują dawne kroje pisma. Historyczna typografia pozwala przywrócić książce materialny charakter, który został częściowo utracony w epoce masowej produkcji.

Krój Prillwitz szczególnie dobrze odnajduje się właśnie w takich realizacjach. Doskonale współpracuje z papierami bawełnianymi, klasycznym składem oraz ręczną oprawą książek. Jego litery mają w sobie spokój i proporcję charakterystyczną dla późnego oświecenia.

To typografia, która nie krzyczy. Nie próbuje dominować nad tekstem. Raczej buduje atmosferę lektury — podobnie jak dawne warszawskie oficyny początku XIX wieku. 

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz